top of page
Szukaj

Garncarnia. Maroko, które wciąż robi się rękami

  • Zdjęcie autora: Tomasz Piech
    Tomasz Piech
  • 24 gru 2025
  • 2 minut(y) czytania

Podróż poza schematem


Maroko ma wiele twarzy. Medyny, pustynię, góry Atlas, ocean. Ale ma też miejsca, które istnieją poza pocztówkowym obrazem. Właśnie tam najłatwiej zrozumieć, czym jest lokalny rytm życia.


Nie wszystko w naszych podróżach da się przewidzieć i zaplanować — i właśnie to lubię w nich najbardziej. Poza miejscami oczywistymi, które odwiedzamy, są też takie, do których nie prowadzi żadna główna droga. Tak trafiliśmy do tej garncarni — miejsca, w którym Maroko wciąż robi się rękami, a nie maszynami.


To nie była atrakcja turystyczna opisana w przewodniku. Raczej fragment codzienności, który pozwolono nam zobaczyć. Przestrzeń surowa, pełna gliny, pyłu i światła. Rytm pracy wyznaczały dłonie, nie zegarek. Naczynia powstawały powoli, jedno po drugim — dokładnie tak, jak robiono je tu od pokoleń.


Na zdjęciach z tej galerii nie ma pozowania. Jest proces. Jest moment, w którym glina jeszcze nie wie, czym się stanie. Są rozmowy prowadzone półgłosem, spojrzenia, krótkie przerwy i powrót do pracy. To właśnie takie chwile najbardziej lubię fotografować — gdy człowiek staje się częścią miejsca, a nie tylko jego obserwatorem.


Podczas naszych wypraw często zjeżdżamy z głównych tras. Nie po to, żeby „zaliczyć” kolejne punkty, ale żeby zobaczyć to, co dzieje się obok. Garncarnia była jednym z takich przystanków — niezaplanowanym, ale zapamiętanym na długo.



W 4x4 Adventure Expeditions stawiamy na podróż, która daje przestrzeń na takie spotkania. Czasem jest to warsztat rzemieślniczy, innym razem wspólny posiłek albo rozmowa, która zaczyna się od prostego pytania i ciągnie się długo po zachodzie słońca.



To nie są elementy programu zapisane w punktach. To rzeczy, które dzieją się pomiędzy.


Fotografia jako zapis drogi


Ta galeria jest częścią większej opowieści. O podróżowaniu bez pośpiechu. O patrzeniu uważniej. O miejscach, które zostają w pamięci nie dlatego, że były „najładniejsze”, ale dlatego, że były prawdziwe.


Fotografia od zawsze była dla mnie sposobem zapisywania takich momentów. Nie jako dokument, ale jako ślad — światła, gestu, obecności.


Dlaczego pokazujemy takie miejsca?


Bo właśnie one najlepiej tłumaczą, czym są nasze wyprawy. Nie chodzi tylko o przejazdy terenowe, krajobrazy czy noclegi. Chodzi o doświadczenie drogi — tej dosłownej i tej pomiędzy ludźmi.


Jeśli interesuje Cię Maroko widziane z bliska, poza utartymi szlakami i takie miejsca jak ta garncarnia napisz albo zadzwoń :) .


👉 Kontakt


Autor: Tomasz Piech




 
 
 

Komentarze


bottom of page